ORFEO & MAJNUN

O projekcie

Włącz się w odwieczną

opowieść o miłości

D wa mity, wschód i zachód, świat europejski i świat bliskowschodni – zdawać by się mogło, że są skrajnie różne, ale miłość jest w nich tak samo silna, tęsknota tak samo dotkliwa, a śmierć zostawia jednakową pustkę. Grecki mit o Orfeuszu i Eurydyce oraz arabska historia o Lejli i Majnunie pokazują, że choć kultury różnią się w wielu aspektach, to ludzkie pragnienia i namiętności wszędzie są podobne.

Na tym właśnie połączeniu i jedności opiera się wieloetapowy projekt społeczny „Orfeo i Majnun”, podczas którego zaprosimy mieszkańców na kilkadziesiąt bezpłatnych wydarzeń, wspólnie wystawimy operę w Centrum Kongresowym ICE Kraków oraz zorganizujemy paradę miejską z niezwykłymi, własnoręcznie wykonanymi przez uczestników lalkami zwierząt.

Podobnie jak w przypadku mitu o Orfeuszu i Eurydyce, który miał swój udział w kształtowaniu artystycznej formy tradycyjnej zachodniej opery, Lejla i Madżnun są bohaterami pierwszej opery kultury Bliskiego Wschodu. Orfeusz i Madżnun stają się uosobieniem piękna i emocjonalnej mocy śpiewu, muzyki i poezji. Chwała i lament, radość i żałoba, miłość, strata i tęsknota są wplecione w ich poezję, pomiędzy wspomnieniem i marzeniem.

Orfeusz & Eurydyka

Lejla & Majnun

Mit o Orfeuszu i Eurydyce opowiada historię wielkiej miłości króla Tracji Orfeusza i pięknej nimfy, Eurydyki. Orfeusz był pięknym młodzieńcem posiadającym niezwykły talent – śpiewał i grał na lutni, a robił to tak wspaniale, że czarował swą muzyką nie tylko ludzi, ale również zwierzęta, skały i drzewa. Jego żona, Eurydyka, była tak piękna, że każdy, kto ją spotkał – od razu się w niej zakochiwał. Tworzyli zgodne małżeństwo i bardzo się kochali.

Pewnego razu, kiedy Eurydyka spacerowała po łące, zobaczył ją syn Apollina – Aristajos. Widząc cudną nimfę, zakochał się w niej i nie wiedząc, że jest zamężna, zaczął ją gonić po całej dolinie. Uciekając, nimfa nie zauważyła żmii, która śmiertelnie ukąsiła ją w stopę. Śmierć ukochanej pozostawiła Orfeusza w żałobie: po stracie żony bardzo cierpiał i nie mógł pogodzić się z jej odejściem. Postanowił dokonać niemożliwego – zejść do Hadesu i wydostać stamtąd Eurydykę.

Orfeusz, dzierżąc w ręku lutnię, wszedł do podziemi i swoją muzyką oczarował Charona, który bez opłat przewiózł go przez Styks; następnie przeszedł bezpiecznie obok trzygłowego Cerbera i uwiódł swą muzyką nawet boginie zemsty Erynie. Dotarł w końcu przed oblicze Persefony i Hadesa. Urzeczeni pięknem muzyki dobywającej się z lutni Orfeusza, zgodzili się na wydanie Eurydyki. Hades zastrzegł jednak, że ma ona iść za mężem, a ten nie może się obejrzeć za siebie, dopóki nie będą na ziemi w świetle słońca. Szczęśliwy Orfeusz ruszył w drogę, jednak obawiając się, że Hades go oszukał, obejrzał się za siebie – i utracił ukochaną na zawsze, bo Eurydyka zamieniła się kamień.

Załamany Orfeusz, nie mogąc wejść do podziemi ponownie, błąkał się po ziemi, wyśpiewując pełne smutku, rzewne pieśni, których czasem mogły słuchać tylko zwierzęta. Któregoś dnia nieszczęśliwie napotkał na swojej drodze dziki orszak bakchiczny i zginął z rąk oszalałych menad. Muzy, w podziękowaniu za to, że całe życie chwalił je swoją muzyką, zebrały jego szczątki i pochowały go u stóp Olimpu.

Qajs, syn bogatego i potężnego przywódcy jednego z plemion arabskich, i Lejla – dziewczynka z innego plemienia – poznali się w szkole i pokochali. Dopóki mogli, ukrywali swoje uczucie, jednak wkrótce ich tajemnica wyszła na jaw i młodzi nie mogli się już spotykać tak często, jakby chcieli. Młodzi kochankowie bardzo cierpieli z tego powodu: Lejla płakała w ukryciu, a Qajs, nie wiedząc co ze sobą począć, chodził po okolicy i na przemian płakał i śmiał się. Ludzie widząc go, zaczęli nazywać go Madżnun, czyli „opętany” lub „szalony”.

Mijały dni i lata, a uczucie pary kochanków nie słabło. Madżnun błąkał się po okolicy i mieszkańcy zaczęli skarżyć się jego ojcu. Sejjed Omeri (ojciec Madżnuna), postanowił pomóc nieszczęśnikowi i poszedł do ojca Lejli prosić o jej rękę dla syna. Ten odmówił jednak, nie chcąc oddać córki komuś, kto popadł w szaleństwo. Załamany Madżnun udał się na pustynię, by tam cierpieć w samotności. Rodzice Lejli, chcąc by córka zapomniała o swojej miłości, wydali ją za mąż za przystojnego i bogatego młodzieńca o imieniu Ibn Salam.

W tym czasie Madżnun coraz bardziej popadał w szaleństwo: śpiewał tęskne pieśni o miłości, za jedyne towarzystwo mając zwierzęta pustyni. Kiedy spotkał go Nufal, mężny i odważny wojownik, postanowił mu pomóc: zebrał wojska i ruszył pod dom rodziców Lejli. Nawet jednak wygrana w bitwie nic nie dała – ojciec Lejli zapowiedział, że prędzej rzuci córkę na pożarcie dzikim zwierzętom, niż odda ją szaleńcowi. Madżnun wrócił do swojej pustelni, a Lejla żyła dalej z niekochanym mężem.

Mijały lata, a miłość obojga bohaterów nie słabła. Wszyscy wiedzieli o ich głębokim uczuciu – również mąż Lejli. Długo liczył na to, że zona w końcu odwzajemni jego uczucie, aż w końcu – ze smutku i zgryzoty – zachorował i zmarł. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem żona przez dwa lata od śmierci męża nie mogła opuszczać domu. Lejla czekała więc w samotności na moment, kiedy będzie mogła w końcu ujrzeć ukochanego. Czas jednak mijał, a ona zapadała na zdrowiu coraz bardziej. Przeczuwając nadejście śmierci, poprosiła matkę, by ta przekazała Madżnunowi wiadomość – że zawsze go kochała i myślała o nim w godzinie swojej śmierci. Gdy Madżnun przyszedł na jej grób, pozostał tam już został do kresu swoich dni. Był szczęśliwy, umierając – a jego szczątki złożono w grobie Lejli.